George Nelson
Pisywał do gazet ( "Archtectural Forum", "Interiors" oraz "Fortune") i miał olśnienia, których efektem były piękne, praktyczne i przełomowe rzeczy. Jako dyrektor fabryki Hermana Millera wspólpracował z Ray and Charlesem Eamesami, Harrym Bertoią, Richardem Schultzem, Donaldem Knorrem i Isamu Noguchim, tworząc wspólnie z nimi niezły kawałek historii amerykańskiego modernizmu.
Fakt ,że przy tym wszyscy trochę popili....jak opowiadał sam Nelson:
” I była jedna taka noc, jedna z najzabawniejszych, kiedy to powstały Ball Clocks. Zjawił się Noguchi i zjawił się Bucky Fuller. W tamtym czasie często widywałem Bucky’ego. I był Irving, i byłem ja, i Noguchi, który nie potrafi trzymać rąk przy sobie, tak - to niesamowite, jego zawsze swędzą ręce, żeby coś dotknąć, pobazgrać; zobaczył, że pracujemy nad zegarami i zaraz zaczął mazać coś dziwnego na kartce. Wtedy Bucky szturchnął Noguchiego i powiedział: „To jest dobry sposób, żeby wymyslić zegarek” i sam zaczął rysować kompletnie absurdalne rzeczy. W końcu każdy z nas sięgnął po kartkę, popychając jeden drugiego, zaczęliśmy rysować bazgroły.
W pewnym momencie skończyliśmy - poczuliśmy się bardzo zmęczeni a przy tym dosyć pijani; i następnego dnia wracam do pracowni a tam zrulowany kawałek papieru ( z gotowym szkicem zegara ), Irving i ja popatrzylismy na siebie, na kartkę, na której widniał Ball Clock. Wiedziałem, że to nie ja. To mógł być Irving, ale on nic nie mógł sobie przypomnieć...zaczęliśmy się domyślać, że to mógł być Isamu bo on ma niesamowity dar robienia dwóch głupich rzeczy naraz a przy tym tworzenia czegoś nadzwyczajnego...z takiej kombinacji...( a może ) to jego takie uzależnienie, w każdym razie nigdy nie rozwiązaliśmy tej zagadki”.